Transcendencja lęku przed śmiercią

Lęk egzystencjalny jest też lękiem przed tajemnicą życia. Śmierć jest czymś konkretnym, lęk przed nią jest skrystalizowany. Natomiast gdy perspektywa śmierci zostanie złagodzona przez transcendentne dążenia człowieka, tzn. przez jego dążenie do wykroczenia poza ramy własnego życia, do złączenia się z otaczającym światem – występującym w formie konkretnej osoby, którą się kocha, wartości kulturowych czy społecznych, czy w formie bóstwa, które nadaje porządek życiu jednostkowemu i zbiorowemu – wówczas tak swoisty dla człowieka, jak zresztą dla wszystkich żywych istot, lęk przed śmiercią przeistacza się w lęk metafizyczny lub w lęk miłości.

Przedmiot miłości jest dla nas wielką tajemnicą: nie wiemy, co nas czeka, gdy się z nim złączymy. Gdy przedmiot jest konkretny, jak w wypadku miłości seksualnej czy macierzyńskiej, to złączenie nigdy nie jest pełne, partner i my sami zachowujemy bowiem własną indywidualność. W zespoleniu realnym musi dojść do złączenia cielesnego, a to nigdy nie może dokonać się w pełni, ponieważ ciało jest zawsze bardziej indywidualne, bardziej własne niż nasz świat psychiczny, który mimo swej indywidualności zbudowany jest ze wspólnych dla ludzi symboli. Metabolizm energetyczny jest bardziej indywidualny i własny niż metabolizm informacyjny. Dlatego pełniejsze złączenie możemy uzyskać z przedmiotem abstrakcyjnym. Bogiem, jakąś ideą, przyrodą itp. Za mało znamy przeżycia wielkich mistyków, by móc je zrozumieć, ale wydaje się, że stany ekstazy, w której przeżywają zespolenie z bóstwem, poprzedzane są stanem lęku.

Jest to właśnie lęk przed rozpłynięciem się w drugiej istocie, przed utratą własnej indywidualności, jest to rodzaj śmierci, w której unicestwia się dotychczasowy człowiek. Uczucia wywodzące się z prawa zachowania własnego życia wywołują kurczenie się ludzkiej czasoprzestrzeni, człowiek w lęku jest skurczony, przytłoczony, otaczający świat zagraża jego życiu. Natomiast uczucia wywodzące się z prawa zachowania gatunku prowadzą do ekspansji własnej czasoprzestrzeni, otaczająca przestrzeń jest wolna i przyciągająca. Ta ekspansja nie może jednak iść zbyt daleko: gdy dochodzi do złączenia się z przedmiotem miłości, zwykle rodzi się lęk, lęk przed utratą własnej indywidualności, co jest w pewnej mierze równoznaczne z rozpłynięciem się w niebycie.

Mamy więc jakby dwa oblicza śmierci: jedna – konkretniejsza, przychodząca z zewnątrz i na nas naciskająca, tak że pod wpływem tego nacisku kurczy się nasza czasoprzestrzeń: druga bardziej abstrakcyjna, która przyciąga nas swoją nieskończonością, z którą pragniemy się zespolić, a jednocześnie przed tym zespoleniem odczuwamy lęk.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>