Redukcja lęku

Redukcja lęku jest głównym zadaniem w leczeniu schizofrenii. Osiąga się ją za pomocą neuroleptyków i oddziaływania psychoterapeutycznego i socjoterapeutycznego. Broniąc się przed swą samotnością, chory na schizofrenię szuka drugiego człowieka, ale jednocześnie się go boi, gdyż na skutek psychotycznej projekcji przybiera on nieraz postać groźną i wrogą. Umiejętność zdobycia zaufania chorego jest w psychiatrii sprawą podstawową, szczególnie jednak w schizofrenii decyduje ona o powodzeniach czy niepowodzeniach leczenia. Żeby zredukować cudzy lęk, trzeba samemu być odważnym. Lęk bowiem, jak wszystkie silne uczucia, zwłaszcza o znaku ujemnym, irradiuje. Z jednej osoby przenosi się na drugą. Psychiatra musi przeciwstawić się tej irradiacji lęku, który w schizofrenii osiąga apokaliptyczne wymiary. Redukcja lęku nie jest zadaniem łatwym. Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że lęk wzrasta w przestrzeni ciemnej. a zmniejsza się w przestrzeni jasnej. Dlatego trzeba starać się zrozumieć chorego, wczuć się w jego przeżycia, przenieść je z ciemności nocy na światło dnia, do wspólnego ludzkiego świata.

Człowiek nieznany jest dla nas zawsze groźniejszy niż znany. To, co nieznane, jest dla nas ciemne, łatwo zapełnia się tworami naszych własnych nastawień uczuciowych i fantazji. Fale nienawiści plemiennej, rasowej, narodowej, religijnej, klasowej, ideologicznej, które chyba od początku historii ludzkości są źródłem nieskończonego pasma okrucieństw i cierpień, wzmagają się wskutek tworzenia się przepaści między nienawidzącymi się grupami społecznymi. Zrozumienie drugiego człowieka, wczucie się w jego przeżycia, a nawet sam kontakt z nim, zmniejszają zazwyczaj napięcie uczuć negatywnych. Dlatego tak ważne w leczeniu schizofrenii jest zredukowanie przepaści, jaka tworzy się między chorym a jego otoczeniem społecznym, o której tak szczerze miał odwagę powiedzieć profesor Minkowski. Przepaść wytwarza samo pojęcie choroby psychicznej: człowiek naznaczony tą etykietą jest już po innej stronie granicy. Psychiatra znajduje się tu w sytuacji dwuznacznej, nie może bowiem swego pacjenta traktować jako zdrowego psychicznie, a traktując go jako chorego pogłębia przepaść między sobą a nim. By zrozumieć chorego, trzeba się do niego zbliżyć i pokonać przepaść dzielącą „zdrowych” od „chorych” psychicznie.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>