Porządek – zmiana – dezintegracja cz. II

Gdy pracujemy w pokoju, w którym wciąż rozlega się dźwięk telefonu, nasza reakcja na ten bodziec orientacyjny staje się bardzo słaba. Przy dokładniejszym badaniu można by dostrzec pewne reakcje wegetatywne, jak przyspieszenie akcji serca, wzrost ciśnienia krwi, wystąpienie odruchu skórno-galwanicz- nego. Czasem odczuwamy nieznaczny niepokój lub rozdrażnienie. Gdy ten sam telefon zadzwoni w momencie, gdy zasypiamy, wywoła on silną reakcję wegetatywną, połączoną z odpowiednim komponentem lękowym. W pracy jesteśmy bowiem nastawieni na telefony: nasz wewnętrzny rachunek prawdopodobieństwa przyjmuje, że mogą one dzwonić co chwilę. Natomiast w momencie zasypiania jesteśmy nastawieni na wyłączenie wszystkich bodźców percepcyjnych, na maksymalną izolację od otoczenia, dźwięk telefonu jest tu zaskoczeniem, godzi w nasz wewnętrzny rachunek prawdopodobieństwa.

Stawiając nogę na ziemi liczymy na to, że natrafimy na twardy grunt pod nogami: gdy ziemia pod nogami się trzęsie, wywołuje to gwałtowną reakcję orientacyjną, połączoną z silnym uczuciem lęku i równie silnym wyładowaniem wegetatywnym. Gdy widząc znajomego na ulicy zamiast jego twarzy zobaczymy oblicze jakiegoś potwora, wywoła to u nas reakcję zaskoczenia, połączoną z lękiem i wegetatywnym wyładowaniem. Reakcja ta zamieni się w śmiech, gdy wszystko okaże się żartem, znajomy bowiem nałożył maskę.

Efekt komiczny często osiąga się przez wywołanie sytuacji nieprawdopodobnej i powrót do prawdopodobnej. Komizm jest w pewnej przynajmniej mierze zabawą z rachunkiem prawdopodobieństwa.

Gdy w ostrej schizofrenii wszystko nagle gwałtownie się zmienia, zarówno świat zewnętrzny jak i wewnętrzny chorego, jest to przyczyną paniki, która ogarnia wszechwładnie chorego, prowadząc nieraz do zahamowania lub podniecenia ruchowego stupor et furor catatonicus.

Skala lęku dezintegracyjnego jest więc bardzo rozległa: od minimalnego niepokoju w zwykłym odruchu orientacyjnym do przejmującego grozą lęku schizofrenii. Lęk dezintegracyjny jest tym rodzajem lęku, który musimy prawie bez przerwy w sobie pokonywać. Życie jest bowiem ustawiczną zmiennością: każda zmiana wywołuje niszczenie tego, co było, a niszczenie wyzwala zwykle uczucie lęku. Bez niszczenia jednak nie mógłby istnieć proces budowy: stare musi być niszczone, by rodziło się nowe: ta prawda życia szczególnie intensywnie manifestuje się w wypadku metabolizmu informacyjnego, gdzie tempo niszczenia i budowy jest znacznie szybsze niż w metabolizmie energetycznym, może dlatego, iż ten ostatni posługuje się minimalnymi dawkami energii. Lęk dezintegracyjny, podobnie jak inne rodzaje lęku, ma u źródła swej genezy śmierć. Jest to jednak śmierć twórcza, po której musi narodzić się nowe życie, śmierć dla tego życia jest konieczna.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>