Lęk i fantastyka

Symbole lęku mają dwojakie znaczenie: wywołują lub oznaczają lęk i chronią bądź uwalniają od niego. Znaczenie takie mogą mieć przedmioty naturalne, jak kamień, drzewo, lub ukształtowane przez człowieka w formie rzeźby, obrazu, amuletu, z którymi tradycja łączy pojęcie lęku. Podobny sens mają odtwarzane postacie i sytuacje mitologiczne lub historyczne w dziełach literackich, zwłaszcza w religijnych. Demony śmierci kojarzone były w wielu wierzeniach z mrokiem nocy, z podziemnym królestwem chtonicznych bóstw, np. Erebu i chrześcijańskiego piekła. Bajeczna postać Sinobrodego, w której zmieszane są pierwiastki magii, sadyzmu, seksu i strachu, będąca jednym z prototypów popularnych po dziś dzień opowieści grozy, wywodzi się z osoby żyjącego w wieku XV marszałka Francji Gille de Rais. Odznaczył się on walcząc przy boku Joanny D’Arc, lecz później splamił swe dobre imię i zginął z rąk kata. Strwonił olbrzymi majątek na praktyki magiczne i dokonał rozlicznych sadystyczno-seksualnych zbrodni w myśl paktu, który zawarł w swym mniemaniu z szatanem, za co miał osiągnąć najwyższe bogactwa i chwałę.

Instrumentem lęku można posługiwać się w celu zastraszenia, obezwładnienia jego ofiary, zniszczenia jej lub zdobycia nad nią władzy. Dlatego też posługiwały się nim niejednokrotnie władze duchowne i świeckie jako środkiem terroru i narzędziem wychowawczym. Z tego też powodu oba te ośrodki władzy potępiały nieraz śmiech, jeśli zagrażał autorytetowi i osłabiał „święty lęk” przed nim. Śmiech i drwina należą bowiem do sposobów obrony przed lękiem, ponieważ obnażają słabe strony przeciwnika. Zmniejszają dystans pomiędzy tym, co budzi lęk, a potencjalną ofiarą, pozwalają na bardziej krytyczną ocenę sytuacji. Dlatego też groteskowość przedstawień w symbolice lęku, widoczną np. w obrazach Hieronima Boscha, można tłumaczyć psychologicznie (pomijając ich rolę ezoteryczną i estetyczną w strukturze dzieła) jako jedno z narzędzi zwalczenia lub złagodzenia lęku przez ośmieszenie jego przedmiotu. Z podobnych też chyba przyczyn groźna pierwotnie postać diabła nabiera w naszych ludowych baśniach komicznych, często nawet sympatycznych cech.

C. Mic w swojej pracy o komedii delTarte pisze: „W średniowieczu po długim okresie upadku sztuki teatralnej pojawia się na scenie w wesołych interludiach ówczesnych misteriów postać błazna i wariata. Śmiech uważany był przez średniowieczny Kościół za coś karygodnego i diabolicznego. Stało się więc całkiem naturalne, że diabłowi nadano rysy komiczne… Diabelskie pochodzenie imienia Arlekin, jego maska i strój skłaniają do przypuszczenia, że ongiś wychodził on na scenę z bram piekieł… Pospólstwo często uważało koczujących komediantów za czarowników.”14 Obłąkany, diabeł, błazen, czarownik- oto bliscy sobie w oczach ówczesnego człowieka przedstawiciele obcego świata, wyklętej, lecz fascynującej magii.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>