Lęk a kultura i cywilizacja cz. III

Oczywiście można inaczej też definiować oba pojęcia, cywilizacji i kultury: chodziło tu o przeciwstawienie sobie dwóch sposobów poznawania świata. Jeden polega na podporządkowaniu, na władzy, a drugi – na zbliżaniu się, na miłości. Poznanie drugiego człowieka nie mieści się w pierwszym (cywilizacyjnym) sposobie. Poznać go możemy tylko przez zbliżenie, a nie przez podporządkowanie. Prawdopodo- bnie te trudności poznawcze sprawiają, że wobec świata społecznego czujemy się w końcu mniej pewni niż wobec reszty naszego otoczenia. Drugi człowiek zawsze pozostaje dla nas tajemnicą, nie możemy nim zawładnąć, tak jak udało się nam już zawładnąć resztą świata.

Dlatego świat społeczny jest terenem, na którym z łatwością tworzą się struktury urojeniowe. Biała plama zapełnia się tworami lęku społecznego. Swoje lęki i agresje rzutujemy w nasze społeczne otoczenie, w ten sposób ulega ono łatwo wyolbrzymieniu i zniekształceniu. Świat społeczny poznać można tylko metodą zbliżenia (postawa „do”), metodą określoną tu jako kulturowa. Człowiek jednak czuje się pewniejszy stosując metodę panowania (postawa „nad”), określoną tu jako cywilizacyjna, dzięki niej bowiem osiągnął panowanie nad swym otoczeniem. I w swoich relacjach z otoczeniem społecznym chętnie ucieka się do tej metody.

Niestety, metoda ta w zastosowaniu do ludzi zamiast redukować lęk społeczny, znacznie go wzmacnia. Człowiek bowiem wymyka się spod władzy drugiego człowieka, co wywołuje tym większe wywieranie presji na niego, pobudza do większej agresji i bezwzględności. Atmosfera lęku i agresji nie sprzyja poznaniu drugiego człowieka, które wymaga przede wszystkim zbliżenia (postawa „do”). W płaszczyźnie pochyłej uczucia negatywne narastają w sposób lawinowy, człowiek broni się przed naciskiem drugiego człowieka, a ten znów nacisk swój wzmaga. Lęk, nienawiść, okrucieństwo itp. są rezultatem tej walki o władzę nad bliźnim.

Pod wpływem tych uczuć obraz otoczenia społecznego wypacza się w rozmaity sposób. Z codziennego doświadczenia wiadomo, jak nasze nastawienia urojeniowe do bliźnich słabną i w końcu znikają, gdy mamy sposobność się do nich zbliżyć i lepiej ich poznać. Fakt ten jest zresztą od wieku wykorzystywany w polityce: w celu zwiększenia uczuć agresywnych u swoich poddanych władcy starają się jak najbardziej odizolować ich od rzekomych wrogów.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>